Wpisy z tagiem: poker

czwartek, 02 grudnia 2010
Nie o pokerowych podbojach cz. 3

Dobra zabawa,  wielka kasa i wielka sława?
Wcześniej (Nie o pokerowych podbojach cz. 1; Nie o pokerowych podbojach cz. 2) wyraziłem swoje zdanie na temat niektórych negatywnych stereotypów dot. pokera. Tak się składa, że poker to nie takie znowu wielkie ZUO. Z drugiej strony, czasami poker/hazard jest przedstawiany jako krótka i niezbyt wyboista droga do wielkich pieniędzy – dzisiaj pusto na koncie, a jutro grube miliony. No cóż, nie jest tak kolorowo.

WYGRANA

Spektakularne wygrane
Rok 2006, WSOP  Main Event – najbardziej prestiżowy turniej pokera na świecie. Facet, który wygrał zgarnął 12 mln dolarów. Wpisowe w tym turnieju wynosi "tylko" 10 000 dolarów. Krótko mówiąc, gość zamienił 10 000 na 12 000 000. Działa na wyobraźnię, prawda?
Problem w tym, że 10 000 piechotą nie chodzi. W turnieju udział wzięło 8773 graczy, znakomita większość skończyła z pustymi rękami. O ile mi wiadomo, zwycięzca (Jamie Gold) już wcześniej, przed tą wygraną, nie należał do ludzi ubogich.

Szybko
Czy w pokerze błyskawiczna kariera od zera do milionera jest możliwa? Tak jest możliwa. I co z tego? Są przypadki takich karier, ale nie jest to regułą. Zwykle trzeba mozolnie budować bankroll (pokerowy kapitał) i rozsądnie nim zarządzać, kilka razy zostać pokerowym bankrutem, eliminować błędy w grze, zdobywać doświadczenie...

Łatwo
Niektórzy pokerzyści mają tę grę rozpracowaną w najdrobniejszych szczegółach. Nie zaszkodzi przeczytać książkę lub kilka książek o pokerze. Nie chodzi tu o beletrystykę, tylko o, z braku lepszego określenia powiedzmy, podręczniki pokerowe. Będzie to lektura w języku angielskim, literatura pokerowa w języku polskim praktycznie nie istnieje. W przypadku gry online dobrze jest zainstalować program, który będzie zbierał i analizował statystyki rozdań. Trzeba mieć przynajmniej podstawową wiedzę na temat rachunku prawdopodobieństwa. Opanowanie i odporność na stres – to chyba oczywiste.

Przyjemnie
Wygrywanie jest przyjemne, przegrywanie już trochę mniej, przegrywanie kilka razy z rzędu wcale nie jest przyjemne, a przegrywanie kilka razy z rzędu w sytuacji gdy miałeś 90% szans na wygraną może spowodować atak białej gorączki.
Ja czasami się nudziłem grając. Na dobrą rękę czeka się naprawdę długo. Mój pokerowy kapitał rósł, a potem malał i wracałem do punktu wyjścia. Można się szybko zniechęcić, szczególnie jak ktoś nie jest zbyt cierpliwą jednostką.

Tagi: poker
17:39, pan_inc0gnito
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 listopada 2010
Nie o pokerowych podbojach cz. 2

Słowo się rzekło, publikuję drugą część wpisu o pokerowych stereotypach.

AS PIK

Każdy przegrywa
Zgodnie ze stereotypowym poglądem na temat tej gry karcianej: grając w pokera można tylko przegrać. Tego to już wcale nie rozumiem. Tak się składa, że żeby ktoś przegrał to ktoś musi wygrać. Są pokerzyści, którzy żyją z gry i na brak pieniędzy raczej narzekać nie mogą.

Jak pech to pech
Przekonanie, że poker to gra, w której liczy się tylko szczęście, a o wszystkim decyduje ślepy traf. Ja preferuję definicję: poker to gra strategiczna z elementem losowym. Jest element losowy, więc trochę szczęścia nie zaszkodzi. Tylko czy po tysiącach rozdań nadal można mówić o szczęściu? Szczęście można mieć w jednym rozdaniu, w dwóch, może w dziesięciu też. W długim okresie liczy się statystyka.

Nałogowiec
Pokerzysta = hazardzista. To oczywiste, że każdy pokerzysta jest hazardzistą. Tylko że w tym porównaniu zwykle chodzi o hazardzistę nałogowego. Jeśli ktoś jest uzależniony od hazardu to nie ma czego szukać przy pokerowym stole. Odnoszącym sukcesy pokerzystą z pewnością nie zostanie.


Nie bagatelizuję negatywnych aspektów hazardu. Można się uzależnić, można w krótkim czasie przegrać kupę forsy (nie da się potem wczytać save’a). Jak to zabawa nie dla was, to się za nią nie bierzcie.

 

Tagi: poker
18:31, pan_inc0gnito
Link Komentarze (4) »
środa, 24 listopada 2010
Nie o pokerowych podbojach cz. 1

Odebrałem pocztę elektroniczną. Kto jak kto, ale pokerroomy łatwo o człowieku nie zapominają.

Żeby zobaczyć obrazek w oryginalnym rozmiarze, trzeba kliknąć na miniaturze.
SKRZYNKA POCZTOWA

Właściwie to nie mam pretensji o te wyrazy pamięci – business is business. Poza tym, nie są zbyt nachalni.

O czym pisać nie chcę, a o czym chcę
Grałem kiedyś w pokera online. W odmianę Texas Hold’em, przy stołach no-limit. Tylko na niskie stawki. Byłem na tym do tyłu, więc dałem sobie spokój. Nigdy w życiu nie byłem w kasynie. Dzisiaj nie chcę jednak pisać o swoich pokerowych "podbojach". Mam za to ochotę napisać o tym, że wiele osób postrzega pokera przez pryzmat stereotypów.

Jak w filmie
Słabo oświetlone, zadymione pomieszczenie, alkohol w szklankach, mały stolik. Przy stoliku siedzą podejrzane typy, większość to przestępcy i szulerzy o zakazanych gębach. Standardowo, na zakończenie rozgrywki ktoś dostaje kulę w łeb albo, jeśli ma szczęście, kosę pod żebro... To tak nie wygląda. Ja grałem, siedząc sobie wygodnie przed monitorem komputera. Czyhały na mnie dwa zagrożenia: mogłem przegrać trochę forsy i mógł mnie od siedzenia rozboleć tyłek. Ewentualnie, mogłem dostać kosę pod żebro od, doprowadzonego do ostateczności, zniecierpliwionego współużytkownika komputera, który zawsze musiał siadać do kompa wtedy gdy grałem. Na szczęście współużytkownikowi nigdy nie przyszło do głowy, żeby spór o miejsce przy komputerze rozwiązać za pomocą przyborów kuchennych.

Cdn. (jak na tego bloga to wyszedł długi wpis, reszta będzie jutro).

Tagi: poker
16:54, pan_inc0gnito
Link Komentarze (4) »