Wpisy z tagiem: Drogi Pamiętniczku!

poniedziałek, 08 listopada 2010
Trudno

Pomyślałem, że dorzucę coś do kategorii "Drogi Pamiętniczku!". To taka kategoria, do której łatwo sklecić notkę. Wystarczy napisać co się ostatnio wydarzyło. Taaa... tylko musi się coś dziać.

Praca dyplomowa się sama nie pisze. Uparta łajza. Trochę mnie to zaczyna martwić. Wczoraj byłem na koszu. Nie mam jednak zakwasów, więc nawet nie mogę się nad sobą poużalać. Po raz drugi obejrzałem "Człowieka z blizną". Tym razem film podobał mi się dużo bardziej niż za pierwszym podejściem. Chciałem coś zaczarować w CSS, tak żeby boczna szpalta znalazła się z lewej strony. Po serii niepowodzeń dałem sobie z tym spokój. Może rozejrzę się za jakimś innym szablonem.

Trochę tego mało. Trudno.

czwartek, 28 października 2010
Ostatni

Znam wynik ostatniego egzaminu. Zdałem, mam absolutorium.

Teraz pozostaje mi "tylko" napisać pracę, i ją obronić. Wygląda na to, że to początek końca.

Dzisiaj chciałem dowiedzieć się czegoś na temat tagów, ale na chęciach się skończyło.

piątek, 22 października 2010
Komunał na każdy dzień

"W zdrowym ciele zdrowy duch". Banalne stwierdzenie.

W dodatku nie zawsze prawdziwe. Ile razy słyszy się o fizycznie zdrowych ludziach, którzy np. walczą z depresją lub któregoś "pięknego" dnia postanawiają ze sobą skończyć? Z drugiej jednak strony, faktem jest, że zdrowie fizyczne ma wpływ na zdrowie psychiczne i vice versa.

Kończę, bo ktoś gotowy pomyśleć, że Inc0gnito miewa jakieś głębsze przemyślenia. Wpis sprowokowany moim powrotem (po krótkiej przerwie) na siłownię. Najlżejsze obciążenia, drżyjcie!!!

HANTLE?

poniedziałek, 18 października 2010
Strajk kończyn dolnych

Wczoraj grałem w kosza. Nie uszkodziłem się w trakcie procesu, co uważam za spore osiągnięcie ;)

Spodziewałem się, że przyzwyczajony do siedzenia i klikania organizm zbuntuje się po takim wysiłku. O dziwo, rano okazało się, że nic mnie nie boli. Była to cisza przed burzą. W trakcie krótkich dystansów pokonywanych po mieszkaniu wszystko było ok. Jednak gdy poszedłem na uczelnię...

ZAKWASY

Opóźniona bolesność mięśni; pot. zakwasy. Moje biedne nogi są jak z waty.  Mam za to całkiem niezły humor. Może dlatego, że w końcu spędziłem czas w sposób, który uważam za konstruktywny.

niedziela, 17 października 2010
Nie mam nic przeciwko...

Nie mam nic przeciwko takiej jesieni, jaką mamy w tym roku.

Nasłuchałem się, że już od października ma padać śnieg, ale nie taki zwykły śnieżek, ma padać Ś N I E G!!! Że temperatura będzie na minusie. Że będzie ciemno, zimno i ogólnie rzecz biorąc straszno. Że zamiast złotej jesieni będzie od razu zima tysiąclecia i koniec świata.
Zacząłem patrzeć z balkonu, czy widać już lodowiec, nadciągający z północy...

Tymczasem mamy jesień jak jesień. Całkiem przyjemną, jeśli mam być szczery. Słońce świeci. Temperatura znośna, u mnie, w tym momencie, termometr zaokienny pokazuje 9 stopni. Śniegu nie zaobserwowałem, nadmiaru pochmurnych i deszczowych dni też nie.
Oby tak dalej.

sobota, 16 października 2010
Niesforny syn

Sprawy się pokomplikowały. Egzamin odwleka się w czasie. Z jednaj strony to dobrze, bo może się do niego jakoś przyzwoicie przygotuję. Z drugiej strony połowa października za nami, a ja nadal nie zaliczyłem semestru letniego. Pracy dyplomowej nie napisałem w terminie, będzie trzeba jakieś podanie w tej kwestii złożyć... To wszystko nie wygląda najlepiej :/

Ciekawe jak moja Alma Mater postąpi ze swoim niesfornym synem.

 

PS. Wow, ale powiało patosem od tego ostatniego zdania. Trudno, nie będę zmieniał, mi się podoba tak jak jest. Zresztą i tak każdy kto mnie zna, wie, że w tym zdaniu jest trochę sarkazmu.

środa, 13 października 2010
Strach ma wielkie oczy

WIELKIE OCZY

Wcześniej wydawało mi się, że ostatni egzamin będzie czystą formalnością. Teraz ostatni egzamin wydaje się być przeszkodą nie do sforsowania.

- W czym problem? – ktoś mógłby zapytać.

  • Wiem, że nic nie wiem – czuję się kompletnie nieprzygotowany.
  • Nie mam planu "B" – jeśli, odpukać, nie zaliczę tego egzaminu to zrobi się nieciekawie...
  • Bawię się w jasnowidza – z jakiegoś powodu, myślę o egzaminie tak, jakbym już go uwalił.

Trzeci podpunkt wkur... mnie najbardziej. Tak czy siak, mam nadzieję, że za parę dni będę śmiał się z tego wpisu i że nie będzie to śmiech ironiczny.

niedziela, 10 października 2010
Siła odnaukowa

SIŁA ODNAUKOWA

wtorek, 05 października 2010
W przychodni

Tak się złożyło, że musiałem dzisiaj odwiedzić przychodnię lekarską. Już po raz kolejny stwierdzam, że jest to specyficzne miejsce.

  • Tam człowiek może znowu poczuć się młody. Nie ze względu na spektakularny zastrzyk energii. Po prostu wszyscy, łącznie z personelem, są starsi albo duuużo starsi.
  • Tam człowiek może znowu poczuć się zdrowy. Nie dlatego, że cię wyleczą. U internisty, jeszcze nigdy nie byłem z taką jednostką chorobową, której nie przebiłby tuzin pacjentów z poczekalni. Krótko mówiąc, większość współczekających jest bardziej chora niż ja.
  • Tam można nadrobić zaległości w lekturze. Numerek miałem na 12:30, do gabinetu wszedłem o 14:52. Dobrze, że wziąłem ze sobą książkę.
sobota, 02 października 2010
4

Wyłapałem wczoraj 4 za egzamin. Jeśli chodzi o moje studia, to był to jeden z bardziej istotnych egzaminów. Niby nic wielkiego, a cieszy.

Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał jakiegoś "ale".
Nikogo ta ocena nie obejdzie. Mam wrażenie, że na rynku pracy, w większości przypadków, liczy się tylko to, czy masz papier, czy nie. Znajomy przykłada się do nauki 3 razy bardziej niż ja. Jednak jak szukał roboty, to pracodawcę obchodziło tylko doświadczenie zawodowe i przebyte praktyki.

Koniec tych wywodów. Kiedyś, zamiast kalkulować, po prostu cieszyłem się z sukcesu, a teraz...

Mój spokój zgubił się, świat zatruł jak kurara mnie.

 
1 , 2 , 3