czwartek, 07 października 2010
Inc0gnito vs. placek

Sceneria konfrontacji.

Inc0gnito wchodzi do kuchni i podchodzi do stołu. Po chwili zauważa, że na stole stoi talerz z plackami (placki z jabłkiem gwoli ścisłości). Inc0gnito stwierdza, że zjadłby placka. Niestety za chwilę musi wyjść z domu i nie może utłuścić sobie rąk. Najbliższy widelec znajduje się po drugiej stronie kuchni, z resztą to byłoby zbyt proste... Z pomocą Inc0gnito przychodzi spoczywający na stole nóż. Placek leży bez ruchu, udaje, że jest niesmaczny i że w ogóle go tam nie ma.

Przebieg starcia.

Inc0gnito chwyta za nóż i przeprowadza bezpardonowy atak. Placek tylko się broni, z racji tego, że jest plackiem nie może kontrować. Dwa czynniki działają na korzyść placka. Po pierwsze - jest tłusty, dzięki czemu może skuteczniej spadać z noża. Po drugie - grawitacja jest po jego stronie. To jednak nie powstrzymuje agresora i placek zostaje zjedzony.

Komentarz.

Inc0gnito: Skubaniec wciąż spadał mi z noża! Na swoje usprawiedliwienie dodam, że nóż był bez czubka. Co więcej mogę powiedzieć? Placek był na przegranej pozycji, ponieważ byłem głodny i zdeterminowany, żeby go zjeść. Walka była czysta – nie ubrudziłem rąk. Wiem, że placek dał z siebie wszystko... Niech mu kwas żołądkowy lekkim będzie.

R.I.P. Placuszku ;(

19:50, pan_inc0gnito
Link Komentarze (8) »
środa, 06 października 2010
+

Dzień zleciał mi na niczym. Pewnie dlatego wpis bez tytułu. Albo dlatego bez tytułu, że żadnego nie wymyśliłem. Nieważne.

Wstałem późno. Sporo czasu kleciłem podanie dotyczące spraw związanych z uczelnią. Potem na uczelnię i do dziekanatu. Złożyłem podanko.

Pani z dziekanatu dobrze mnie kojarzy i wie, że Inc0gnito jest odporny na prośby, groźby, dobre rady, krzyki, kazania i wszelkie inne próby słownej perswazji. Chyba już dawno stwierdziła, że nie da rady zrobić ze mnie wzorowego studenta i dlatego przestała próbować. Przyjmuje ode mnie podanka, stempluje pisma, udziela informacji itd., ale nie próbuje mnie reformować. W sumie to chyba trochę smutne... Natomiast zabawnie jest popatrzeć na niektórych studentów, podchodzących do okienka w dziekanacie z taką miną jakby byli pewni, że za chwilę zostaną rozszarpani na strzępy.

Zjadłem coś na mieście i wróciłem do domu. Trochę poćwiczyłem (w zdrowym ciele zdrowy duch i takie tam). Posiedziałem przy komputerze. To by było na tyle.

wtorek, 05 października 2010
W przychodni

Tak się złożyło, że musiałem dzisiaj odwiedzić przychodnię lekarską. Już po raz kolejny stwierdzam, że jest to specyficzne miejsce.

  • Tam człowiek może znowu poczuć się młody. Nie ze względu na spektakularny zastrzyk energii. Po prostu wszyscy, łącznie z personelem, są starsi albo duuużo starsi.
  • Tam człowiek może znowu poczuć się zdrowy. Nie dlatego, że cię wyleczą. U internisty, jeszcze nigdy nie byłem z taką jednostką chorobową, której nie przebiłby tuzin pacjentów z poczekalni. Krótko mówiąc, większość współczekających jest bardziej chora niż ja.
  • Tam można nadrobić zaległości w lekturze. Numerek miałem na 12:30, do gabinetu wszedłem o 14:52. Dobrze, że wziąłem ze sobą książkę.
niedziela, 03 października 2010
Proszę państwa, oto miś

Ten raczej nie jest przesadnie grzeczny :)

MIŚ

20:56, pan_inc0gnito
Link Komentarze (2) »
sobota, 02 października 2010
4

Wyłapałem wczoraj 4 za egzamin. Jeśli chodzi o moje studia, to był to jeden z bardziej istotnych egzaminów. Niby nic wielkiego, a cieszy.

Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał jakiegoś "ale".
Nikogo ta ocena nie obejdzie. Mam wrażenie, że na rynku pracy, w większości przypadków, liczy się tylko to, czy masz papier, czy nie. Znajomy przykłada się do nauki 3 razy bardziej niż ja. Jednak jak szukał roboty, to pracodawcę obchodziło tylko doświadczenie zawodowe i przebyte praktyki.

Koniec tych wywodów. Kiedyś, zamiast kalkulować, po prostu cieszyłem się z sukcesu, a teraz...

Mój spokój zgubił się, świat zatruł jak kurara mnie.

wtorek, 28 września 2010
Najgorsze

Czekanie jest rzeczą najcięższą, najbardziej wyczerpującą.

Wczoraj miałem egzamin.

  • Przed egzaminem jak zwykle trochę się stresowałem.
  • W trakcie egzaminu, byłem trochę spięty. Nie było to jednak zdenerwowanie w stylu "o kur... nic nie wiem, co będzie jak tego nie zdam?", po prostu śpieszyłem się, żeby wyrobić się w czasie.
  • Po egzaminie – spokój, a nawet lekkie zadowolenie, że już mam to z głowy. Nie wiem czy zaliczę, ale wiem, że nie mam już na to wpływu, więc się tym nie przejmuję

Najgorsze jest czekanie. Zastanawianie się co będzie jeśli...? Tworzenie w głowie najbardziej pesymistycznych scenariuszy. Potem jest czas na działanie lub na złożenie broni. Na koniec trzeba odpuścić i pogodzić się z faktem, że co się stało to się nie odstanie.
(Tak to przebiega w moim przypadku, schemat dotyczy kwestii egzaminów/zaliczeń)

Szkoda, że nie był to mój ostanie egzamin, nie musiałbym czekać na kolejne.

14:57, pan_inc0gnito
Link Komentarze (1) »
sobota, 25 września 2010
Grzesznik

Koleszka z radia:

W całym kraju jest dziś ciepło i świeci słońce. Grzechem byłoby nie wyjechać za miasto lub nie wyjść na rower.

Nie dość, że nigdzie nie pojadę, to jeszcze przez cały dzień będę ślęczał nad książkami i uczył się rzeczy, których wcale nie mam ochoty się uczyć. Formalna edukacja...

czwartek, 23 września 2010
Gruba żyrafa

Mc Donald’s dotarł do Afryki!!!

GRUBA ŻYRAFA

16:06, pan_inc0gnito
Link Komentarze (2) »
wtorek, 21 września 2010
Nadchodzi nowe

Ostatnio trochę smętne wpisy klecę. Że nie mam motywacji. Że bardziej wegetuję, niż żyję. Że czego się nie dotknę to spier...

Chwilowo...  hmm "chwilowo" sugeruje krótki okres czasu, więc zupełnie tu nie pasuje. Już od dawna tak się właśnie sprawy mają. Nadchodzą jednak zmiany. Wszystko wskazuje na to, że niedługo zakończę kolejny etap formalnej edukacji.

Nie wiem co dalej, ale wiem, że coś będzie musiało się zmienić.
Mam nadzieję, że się zmieni.

poniedziałek, 20 września 2010
Kupa czasu

Za tydzień egzaminy. Miałem kupę czasu, żeby się przygotować. Jak zwykle czas się skończył, a została kupa. No cóż...

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15