poniedziałek, 25 października 2010
+

Grałem dzisiaj w kosza. W zasadzie lubię tę czynność. Gdyby tylko nie trzeba było tyle biegać i skakać...

Kosz motywuje mnie do częstszych wizyt na siłowni. Chcę grać lepiej, więc mam motywację do ćwiczeń. Przydałoby się poprawić wytrzymałość – chyba będę musiał się z bieżnią zaprzyjaźnić. Nie spinam się jednak zbytnio. Już dawno wyrosłem z marzeń o zawodowym sporcie.

Jeżeli chodzi o studia, to wiszę sobie w próżni – nie mam żadnych zajęć, czekam na wynik egzaminu.

niedziela, 24 października 2010
+

16:39, pan_inc0gnito
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 października 2010
Komunał na każdy dzień

"W zdrowym ciele zdrowy duch". Banalne stwierdzenie.

W dodatku nie zawsze prawdziwe. Ile razy słyszy się o fizycznie zdrowych ludziach, którzy np. walczą z depresją lub któregoś "pięknego" dnia postanawiają ze sobą skończyć? Z drugiej jednak strony, faktem jest, że zdrowie fizyczne ma wpływ na zdrowie psychiczne i vice versa.

Kończę, bo ktoś gotowy pomyśleć, że Inc0gnito miewa jakieś głębsze przemyślenia. Wpis sprowokowany moim powrotem (po krótkiej przerwie) na siłownię. Najlżejsze obciążenia, drżyjcie!!!

HANTLE?

wtorek, 19 października 2010
+

12:49, pan_inc0gnito
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 18 października 2010
Strajk kończyn dolnych

Wczoraj grałem w kosza. Nie uszkodziłem się w trakcie procesu, co uważam za spore osiągnięcie ;)

Spodziewałem się, że przyzwyczajony do siedzenia i klikania organizm zbuntuje się po takim wysiłku. O dziwo, rano okazało się, że nic mnie nie boli. Była to cisza przed burzą. W trakcie krótkich dystansów pokonywanych po mieszkaniu wszystko było ok. Jednak gdy poszedłem na uczelnię...

ZAKWASY

Opóźniona bolesność mięśni; pot. zakwasy. Moje biedne nogi są jak z waty.  Mam za to całkiem niezły humor. Może dlatego, że w końcu spędziłem czas w sposób, który uważam za konstruktywny.

niedziela, 17 października 2010
Nie mam nic przeciwko...

Nie mam nic przeciwko takiej jesieni, jaką mamy w tym roku.

Nasłuchałem się, że już od października ma padać śnieg, ale nie taki zwykły śnieżek, ma padać Ś N I E G!!! Że temperatura będzie na minusie. Że będzie ciemno, zimno i ogólnie rzecz biorąc straszno. Że zamiast złotej jesieni będzie od razu zima tysiąclecia i koniec świata.
Zacząłem patrzeć z balkonu, czy widać już lodowiec, nadciągający z północy...

Tymczasem mamy jesień jak jesień. Całkiem przyjemną, jeśli mam być szczery. Słońce świeci. Temperatura znośna, u mnie, w tym momencie, termometr zaokienny pokazuje 9 stopni. Śniegu nie zaobserwowałem, nadmiaru pochmurnych i deszczowych dni też nie.
Oby tak dalej.

sobota, 16 października 2010
Niesforny syn

Sprawy się pokomplikowały. Egzamin odwleka się w czasie. Z jednaj strony to dobrze, bo może się do niego jakoś przyzwoicie przygotuję. Z drugiej strony połowa października za nami, a ja nadal nie zaliczyłem semestru letniego. Pracy dyplomowej nie napisałem w terminie, będzie trzeba jakieś podanie w tej kwestii złożyć... To wszystko nie wygląda najlepiej :/

Ciekawe jak moja Alma Mater postąpi ze swoim niesfornym synem.

 

PS. Wow, ale powiało patosem od tego ostatniego zdania. Trudno, nie będę zmieniał, mi się podoba tak jak jest. Zresztą i tak każdy kto mnie zna, wie, że w tym zdaniu jest trochę sarkazmu.

środa, 13 października 2010
Strach ma wielkie oczy

WIELKIE OCZY

Wcześniej wydawało mi się, że ostatni egzamin będzie czystą formalnością. Teraz ostatni egzamin wydaje się być przeszkodą nie do sforsowania.

- W czym problem? – ktoś mógłby zapytać.

  • Wiem, że nic nie wiem – czuję się kompletnie nieprzygotowany.
  • Nie mam planu "B" – jeśli, odpukać, nie zaliczę tego egzaminu to zrobi się nieciekawie...
  • Bawię się w jasnowidza – z jakiegoś powodu, myślę o egzaminie tak, jakbym już go uwalił.

Trzeci podpunkt wkur... mnie najbardziej. Tak czy siak, mam nadzieję, że za parę dni będę śmiał się z tego wpisu i że nie będzie to śmiech ironiczny.

niedziela, 10 października 2010
Siła odnaukowa

SIŁA ODNAUKOWA

piątek, 08 października 2010
+

Dzisiaj krótko i znowu bez tytułu. Wymyślanie na siłę jakiegoś tytułu chyba nie ma większego sensu?

Ostatnio odpłynąłem myślami od uczelni. Nawet poczułem się trochę tak, jakbym ten etap formalnej nauki miał już za sobą. Jest jednk pewna kwestia, która sprowadza mnie na ziemię. Mianowicie, za "prawie ukończenie" studiów nie dają dyplomu.

Zaczynam uczyć się do ostatniego egzaminu (ostatniego o jakim mi wiadomo, mam nadzieję, że dziekanat niczym mnie nie zaskoczy). Zaliczę egzamin, napiszę pracę dyplomową, obronię ją, dostanę dyplom (przynajmniej taki jest plan). Co potem? Czas pokaże.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15