niedziela, 19 grudnia 2010
Bez odbioru

Jak w tytule. Czuję, że na razie muszę sobie zrobić przerwę. Uporządkuję (mam nadzieję) niektóre kwestie, a potem wrócę na łono blogosfery. Przynajmniej taki jest plan.
Do przeczytania

PS. Blogowanie sporo czasu pochłania. Kiedyś myślałem, że wystarczy szybko coś nabazgrać i gotowe. Poproszę sekretarkę ;) żeby zrobiła w grafiku trochę miejsca na "prowadzenie bloga" i niebawem będę z powrotem.

00:28, pan_inc0gnito
Link Komentarze (3) »
czwartek, 09 grudnia 2010
Muzyka środka zimy

Źle się dzieje w państwie... Już dawno nie miałem tygodniowej przerwy w blogowaniu.

Muzyka Końca Lata – "Ekstramocne"

Tagi: słucham
14:39, pan_inc0gnito
Link Komentarze (5) »
czwartek, 02 grudnia 2010
Nie o pokerowych podbojach cz. 3

Dobra zabawa,  wielka kasa i wielka sława?
Wcześniej (Nie o pokerowych podbojach cz. 1; Nie o pokerowych podbojach cz. 2) wyraziłem swoje zdanie na temat niektórych negatywnych stereotypów dot. pokera. Tak się składa, że poker to nie takie znowu wielkie ZUO. Z drugiej strony, czasami poker/hazard jest przedstawiany jako krótka i niezbyt wyboista droga do wielkich pieniędzy – dzisiaj pusto na koncie, a jutro grube miliony. No cóż, nie jest tak kolorowo.

WYGRANA

Spektakularne wygrane
Rok 2006, WSOP  Main Event – najbardziej prestiżowy turniej pokera na świecie. Facet, który wygrał zgarnął 12 mln dolarów. Wpisowe w tym turnieju wynosi "tylko" 10 000 dolarów. Krótko mówiąc, gość zamienił 10 000 na 12 000 000. Działa na wyobraźnię, prawda?
Problem w tym, że 10 000 piechotą nie chodzi. W turnieju udział wzięło 8773 graczy, znakomita większość skończyła z pustymi rękami. O ile mi wiadomo, zwycięzca (Jamie Gold) już wcześniej, przed tą wygraną, nie należał do ludzi ubogich.

Szybko
Czy w pokerze błyskawiczna kariera od zera do milionera jest możliwa? Tak jest możliwa. I co z tego? Są przypadki takich karier, ale nie jest to regułą. Zwykle trzeba mozolnie budować bankroll (pokerowy kapitał) i rozsądnie nim zarządzać, kilka razy zostać pokerowym bankrutem, eliminować błędy w grze, zdobywać doświadczenie...

Łatwo
Niektórzy pokerzyści mają tę grę rozpracowaną w najdrobniejszych szczegółach. Nie zaszkodzi przeczytać książkę lub kilka książek o pokerze. Nie chodzi tu o beletrystykę, tylko o, z braku lepszego określenia powiedzmy, podręczniki pokerowe. Będzie to lektura w języku angielskim, literatura pokerowa w języku polskim praktycznie nie istnieje. W przypadku gry online dobrze jest zainstalować program, który będzie zbierał i analizował statystyki rozdań. Trzeba mieć przynajmniej podstawową wiedzę na temat rachunku prawdopodobieństwa. Opanowanie i odporność na stres – to chyba oczywiste.

Przyjemnie
Wygrywanie jest przyjemne, przegrywanie już trochę mniej, przegrywanie kilka razy z rzędu wcale nie jest przyjemne, a przegrywanie kilka razy z rzędu w sytuacji gdy miałeś 90% szans na wygraną może spowodować atak białej gorączki.
Ja czasami się nudziłem grając. Na dobrą rękę czeka się naprawdę długo. Mój pokerowy kapitał rósł, a potem malał i wracałem do punktu wyjścia. Można się szybko zniechęcić, szczególnie jak ktoś nie jest zbyt cierpliwą jednostką.

Tagi: poker
17:39, pan_inc0gnito
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 listopada 2010
Z torbą sportową po książki

Wypożyczyłem sobie kilka książek. Przed wyprawą do biblioteki zastanawiałem się czy brać plecak. Stwierdziłem jednak, że mój zmęczony życiem plecaczek nie pomieści takiego ogromu wiedzy. Z braku lepszego wyjścia wziąłem torbę sportową. Po co, to tylko parę książek?

KSIĄŻKI

Na miejscu okazało się, że książki są wielkie jak dinozaury (na domiar złego bez obrazków, buuu). Swoje ważyły - rzeczy na trening zwykle ważą o połowę mniej. Torba okazała się być strzałem w dziesiątkę.

Poczułem ciężar wiedzy na swoich barkach, tzn. na swoim barku.

czwartek, 25 listopada 2010
Nie o pokerowych podbojach cz. 2

Słowo się rzekło, publikuję drugą część wpisu o pokerowych stereotypach.

AS PIK

Każdy przegrywa
Zgodnie ze stereotypowym poglądem na temat tej gry karcianej: grając w pokera można tylko przegrać. Tego to już wcale nie rozumiem. Tak się składa, że żeby ktoś przegrał to ktoś musi wygrać. Są pokerzyści, którzy żyją z gry i na brak pieniędzy raczej narzekać nie mogą.

Jak pech to pech
Przekonanie, że poker to gra, w której liczy się tylko szczęście, a o wszystkim decyduje ślepy traf. Ja preferuję definicję: poker to gra strategiczna z elementem losowym. Jest element losowy, więc trochę szczęścia nie zaszkodzi. Tylko czy po tysiącach rozdań nadal można mówić o szczęściu? Szczęście można mieć w jednym rozdaniu, w dwóch, może w dziesięciu też. W długim okresie liczy się statystyka.

Nałogowiec
Pokerzysta = hazardzista. To oczywiste, że każdy pokerzysta jest hazardzistą. Tylko że w tym porównaniu zwykle chodzi o hazardzistę nałogowego. Jeśli ktoś jest uzależniony od hazardu to nie ma czego szukać przy pokerowym stole. Odnoszącym sukcesy pokerzystą z pewnością nie zostanie.


Nie bagatelizuję negatywnych aspektów hazardu. Można się uzależnić, można w krótkim czasie przegrać kupę forsy (nie da się potem wczytać save’a). Jak to zabawa nie dla was, to się za nią nie bierzcie.

 

Tagi: poker
18:31, pan_inc0gnito
Link Komentarze (4) »
środa, 24 listopada 2010
Nie o pokerowych podbojach cz. 1

Odebrałem pocztę elektroniczną. Kto jak kto, ale pokerroomy łatwo o człowieku nie zapominają.

Żeby zobaczyć obrazek w oryginalnym rozmiarze, trzeba kliknąć na miniaturze.
SKRZYNKA POCZTOWA

Właściwie to nie mam pretensji o te wyrazy pamięci – business is business. Poza tym, nie są zbyt nachalni.

O czym pisać nie chcę, a o czym chcę
Grałem kiedyś w pokera online. W odmianę Texas Hold’em, przy stołach no-limit. Tylko na niskie stawki. Byłem na tym do tyłu, więc dałem sobie spokój. Nigdy w życiu nie byłem w kasynie. Dzisiaj nie chcę jednak pisać o swoich pokerowych "podbojach". Mam za to ochotę napisać o tym, że wiele osób postrzega pokera przez pryzmat stereotypów.

Jak w filmie
Słabo oświetlone, zadymione pomieszczenie, alkohol w szklankach, mały stolik. Przy stoliku siedzą podejrzane typy, większość to przestępcy i szulerzy o zakazanych gębach. Standardowo, na zakończenie rozgrywki ktoś dostaje kulę w łeb albo, jeśli ma szczęście, kosę pod żebro... To tak nie wygląda. Ja grałem, siedząc sobie wygodnie przed monitorem komputera. Czyhały na mnie dwa zagrożenia: mogłem przegrać trochę forsy i mógł mnie od siedzenia rozboleć tyłek. Ewentualnie, mogłem dostać kosę pod żebro od, doprowadzonego do ostateczności, zniecierpliwionego współużytkownika komputera, który zawsze musiał siadać do kompa wtedy gdy grałem. Na szczęście współużytkownikowi nigdy nie przyszło do głowy, żeby spór o miejsce przy komputerze rozwiązać za pomocą przyborów kuchennych.

Cdn. (jak na tego bloga to wyszedł długi wpis, reszta będzie jutro).

Tagi: poker
16:54, pan_inc0gnito
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 22 listopada 2010
Porządek?

Pokój jest posprzątany, wszystkie przedmioty poukładane na swoich miejscach. Całkiem świetnie, nieczęsto się to zdarza, chyba powinienem być zadowolony.

Szkoda, że posprzątałem tylko po to, żeby nie zajmować się innymi, obecnie ważniejszymi, sprawami. Gdyby prokrastynacja była przestępstwem, to ten wpis pisałbym zza krat.

PROKRASTYNACJA

czwartek, 18 listopada 2010
Tylko ty, dla ciebie piszę

Chcę żebyśmy w końcu byli razem, bez ciebie moje życie stoi w miejscu. Tylko ty, dla ciebie piszę... dyplomie.

Jeśli ktoś tu czasem zagląda to wie, że mam do napisania pracę dyplomową. Jest to ostatnia przeszkoda (tak, przeszkoda) na drodze do ukończenia obecnego etapu formalnej edukacji. "Będzie męczarnia, zobaczysz.. :)" – komentarz pod wpisem, w którym wspomniałem o pracy. Właśnie widzę.

Czemu praca dyplomowa jest be?
Jeżeli w pracy nie przeprowadza się jakichś doświadczeń lub badań to, siłą rzeczy, praca ma charakter odtwórczy. Czytasz, następnie swoimi słowami piszesz o tym co przeczytałeś. Uważasz, żeby nie popełnić plagiatu. Nie uśmiecha mi się takie przelewanie z pustego w próżne. Nie jest mi to do szczęścia potrzebne. Mam przekonanie, graniczące z pewnością, że nie przyniesie mi to satysfakcji.

Inne możliwości
Wolałbym egzamin zakończeniowy niż sprawdzian umiejętności kompilowania tekstów oraz umiejętności edytorskich. Niestety, to uczelnia ustala zasady.
Istnieje sposób, żeby pracy nie napisać, ale ją obronić i studia ukończyć – zapłacić za napisanie pracy. Stety, to nie mój styl.
Mógłbym, po prostu, nie kończyć studiów. Na tym etapie (mam już absolutorium) jest to absurdalny pomysł. Zbyt wiele czasu i wysiłku zainwestowałem, żeby odejść z pustymi rękami. Ostatni raz zegnę swoje twarde karczycho... ekhm, swoją cienką szyję.

Po co piszę o pisaniu?
Po pierwsze, niech widzą, że ta praca to dla mnie tylko środek do osiągnięcia celu.
Po drugie, siebie jest łatwo oszukać, z samym sobą jest łatwo negocjować, ale jak coś pojawi się na blogu...

Mam czas do końca roku. Napiszę  i złożę pracę w terminie.

Tagi: studia
15:21, pan_inc0gnito
Link Komentarze (11) »
wtorek, 16 listopada 2010
Krzyżówki nie są nudne

Tak naprawdę to są nudne. To znaczy znam wiele bardziej pasjonujących zajęć, niż rozwiązywanie krzyżówek.  Ale...

Wszystko jest wielkie lub małe jedynie przez porównanie.
(Jonathan Swift - "Podróże Guliwera")

Dokładnie tak. Jeżeli alternatywą dla rozwiązywania krzyżówki jest czynność dużo nudniejsza, to nagle wypełnianie tych pustych kwadratowych pól staje się fascynującym przeżyciem. No może trochę przesadziłem, ale w moim życiu bywały chwile, w których byłem gotowy oddać nerkę za dobrą krzyżówkę... Znowu przesadziłem.

Podsumowując, kiedy nie ma nic ciekawego do roboty, dobra krzyżówka nie jest zła.

Krzyżówki: kilka mniejszych i jedna duża

Tagi: cytaty
16:37, pan_inc0gnito
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 listopada 2010
Słucham

Można powiedzieć, że podsłuchałem tę piosenkę. Teraz kawałek nie daje mi spokoju. Hmm... może to zemsta za podsłuchiwanie. Przy okazji dowiedziałem się czym jest płyn Lugola.

Pustki - "Lugola"

Nikt nie chciałby usłyszeć jak wydobywam z siebie wysokie tony, wtórując wokalistce ;)

PS. Mnie też kiedyś huśtawka zaatakowała.

Tagi: słucham
16:08, pan_inc0gnito
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15