Blog > Komentarze do wpisu
Nie o pokerowych podbojach cz. 2

Słowo się rzekło, publikuję drugą część wpisu o pokerowych stereotypach.

AS PIK

Każdy przegrywa
Zgodnie ze stereotypowym poglądem na temat tej gry karcianej: grając w pokera można tylko przegrać. Tego to już wcale nie rozumiem. Tak się składa, że żeby ktoś przegrał to ktoś musi wygrać. Są pokerzyści, którzy żyją z gry i na brak pieniędzy raczej narzekać nie mogą.

Jak pech to pech
Przekonanie, że poker to gra, w której liczy się tylko szczęście, a o wszystkim decyduje ślepy traf. Ja preferuję definicję: poker to gra strategiczna z elementem losowym. Jest element losowy, więc trochę szczęścia nie zaszkodzi. Tylko czy po tysiącach rozdań nadal można mówić o szczęściu? Szczęście można mieć w jednym rozdaniu, w dwóch, może w dziesięciu też. W długim okresie liczy się statystyka.

Nałogowiec
Pokerzysta = hazardzista. To oczywiste, że każdy pokerzysta jest hazardzistą. Tylko że w tym porównaniu zwykle chodzi o hazardzistę nałogowego. Jeśli ktoś jest uzależniony od hazardu to nie ma czego szukać przy pokerowym stole. Odnoszącym sukcesy pokerzystą z pewnością nie zostanie.


Nie bagatelizuję negatywnych aspektów hazardu. Można się uzależnić, można w krótkim czasie przegrać kupę forsy (nie da się potem wczytać save’a). Jak to zabawa nie dla was, to się za nią nie bierzcie.

 

czwartek, 25 listopada 2010, pan_inc0gnito
Tagi: poker

Polecane wpisy

Komentarze
2010/11/26 01:04:48
Nałogowiec, o, o, o, o to dokładnie mi chodziło! Ups, przepraszam za ten wykrzyknik, muszę być cicho, bo Ciocia Portierka ochrzaniła mnie za zakłócanie ciszy nocnej. Ciocia zrobiła się drażliwa po tym jak Óstawa zakazała jej kopcenia fajek w swojej portierowej kanciapie ;)

Wydaje mi się, że łatwo można uzależnić się od pokera. Ta gra wydaje się taka, hmm luksusowa
-
pan_inc0gnito
2010/11/26 13:05:08
Biedna ciocia.
Ryzyko uzależnienia istnieje. Czy łatwo, czy trudno się uzależnić - to już indywidualna kwestia.
-
2010/11/27 17:00:33
Bardzo indywidualna i bardzo zależna od czynnikow zewnętrznych. Ja jestem uzależniona od czytania. Powoli zaczynam przeginać, ale na szczęście zdaję sobie sprawę.
Po prostu muszę czytać (przy piciu kawy, chodzeniu po sklepie, zaraz po obudzeniu się - wstaję o 7 codziennie, żeby poczytać przed zajęciami, kładę się ok. 2-3 w nocy, bo czytam). Dopóki nie zaczną mi wypadać włosy to jednak nie będę nic robić z nałogiem.

Ps. Nawet pisząc ten komentarz jednym okiem piszę, drugim czytam tekst o komunikacji interpersonalnej.
-
pan_inc0gnito
2010/11/27 18:38:47
Nie najgorszy nałóg. Ja chętnie zostałbym pracoholikiem na kilka miesięcy.
PS. Musisz mieć dużo samozaparcia i podzielną uwagę. W moim przypadku, pierwsze półgodziny po przebudzeniu jest wyjęte z życiorysu - tryb zombie.