Blog > Komentarze do wpisu
Nie o pokerowych podbojach cz. 1

Odebrałem pocztę elektroniczną. Kto jak kto, ale pokerroomy łatwo o człowieku nie zapominają.

Żeby zobaczyć obrazek w oryginalnym rozmiarze, trzeba kliknąć na miniaturze.
SKRZYNKA POCZTOWA

Właściwie to nie mam pretensji o te wyrazy pamięci – business is business. Poza tym, nie są zbyt nachalni.

O czym pisać nie chcę, a o czym chcę
Grałem kiedyś w pokera online. W odmianę Texas Hold’em, przy stołach no-limit. Tylko na niskie stawki. Byłem na tym do tyłu, więc dałem sobie spokój. Nigdy w życiu nie byłem w kasynie. Dzisiaj nie chcę jednak pisać o swoich pokerowych "podbojach". Mam za to ochotę napisać o tym, że wiele osób postrzega pokera przez pryzmat stereotypów.

Jak w filmie
Słabo oświetlone, zadymione pomieszczenie, alkohol w szklankach, mały stolik. Przy stoliku siedzą podejrzane typy, większość to przestępcy i szulerzy o zakazanych gębach. Standardowo, na zakończenie rozgrywki ktoś dostaje kulę w łeb albo, jeśli ma szczęście, kosę pod żebro... To tak nie wygląda. Ja grałem, siedząc sobie wygodnie przed monitorem komputera. Czyhały na mnie dwa zagrożenia: mogłem przegrać trochę forsy i mógł mnie od siedzenia rozboleć tyłek. Ewentualnie, mogłem dostać kosę pod żebro od, doprowadzonego do ostateczności, zniecierpliwionego współużytkownika komputera, który zawsze musiał siadać do kompa wtedy gdy grałem. Na szczęście współużytkownikowi nigdy nie przyszło do głowy, żeby spór o miejsce przy komputerze rozwiązać za pomocą przyborów kuchennych.

Cdn. (jak na tego bloga to wyszedł długi wpis, reszta będzie jutro).

środa, 24 listopada 2010, pan_inc0gnito
Tagi: poker

Polecane wpisy

  • Bez odbioru

    Jak w tytule. Czuję, że na razie muszę sobie zrobić przerwę. Uporządkuję (mam nadzieję) niektóre kwestie, a potem wrócę na łono blogosfery. Przynajmniej taki je

  • Muzyka środka zimy

    Źle się dzieje w państwie... Już dawno nie miałem tygodniowej przerwy w blogowaniu. Muzyka Końca Lata – "Ekstramocne"

  • Nie o pokerowych podbojach cz. 3

    Dobra zabawa, wielka kasa i wielka sława? Wcześniej ( Nie o pokerowych podbojach cz. 1 ; Nie o pokerowych podbojach cz. 2 ) wyraziłem swoje zdanie na temat niek

  • 10129

  • U894

Komentarze
2010/11/25 09:20:34
jasne, jasne, wyrzekasz się stereotypów. "Jestem Wojtek, też mam 24 lata i lubię grać w pokera". Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie, pamiętaj!

Ale w sumie większość karcianych rozrywek wygląda tak, że sie sadza tyłek przed kompem i rżnie, rżnie, rżnie :)
-
pan_inc0gnito
2010/11/25 12:27:08
Nie ma różnicy, czy po drugiej stronie jest Wojtek, czy Kunta Kinte ;) I tak prawdopodobnie nigdy tego gracza nie poznasz. Pokerroomy mają dochody z prowizji - nie interesuje ich, czy wygrasz, czy przegrasz.

Nikogo nie namawiam, żeby zaczął rżnąć w pokera 24 godziny na dobę albo żeby w ogóle zaczynał grać. Jednak demonizowanie tego procesu jest bez sensu.
-
2010/11/25 21:34:33
chodziło mi o coś zupełnie innego, czyli o patologiczne wciągnięcie się w tę rozrywkę
-
pan_inc0gnito
2010/11/25 22:51:48
Rozumiem. W drugiej części jest krótko na temat nałogowego grania.
Jeśli chodzi o wciąganie... hmm, można powiedzieć, że ja się sam wciągnąłem. Zanim zacząłem grać online, nigdy nie dostałem maila/reklamy od serwisu pokerowego. Byłem ciekaw, myślałem, że to łatwa kasa, więc spróbowałem.